Świt. Promienie słońca powoli rozświetlają okolicę. Stopniowo z nocnego mroku wyłaniają się niewyraźne kontury szarych i nieco przysadzistych domów starej Oliwy. Pierwszymi oznakami budzenia się miasta są nieliczne samochody, mknące w kierunku obwodnicy Trójmiasta, oraz pasemka siwego dymu z kominów, leniwie unoszące się ponad białymi, spadzistymi dachami; mimo że nastała kalendarzowa wiosna, światem nadal "rządzi" zima i wokół zalega świeża powłoka śniegu. Taki właśnie obraz ujrzałem pewnego kwietniowego poranka podczas kolejnej wspinaczki na Pachołka - wyniosłość terenową górującą nad starą Oliwą.
Często zadaję sobie pytanie: dlaczego lubię tu przebywać? Co wyróżnia tę część gdańskiej aglomeracji od innych dzielnic? Myślę, że stara Oliwa posiada swoistą magię - trudną do opisania i wyczuwaną jedynie intuicyjnie, w sposób całkowicie podświadomy (przymiotnik "stara" w odniesieniu do Oliwy na pewno nie ma pejoratywnego znaczenia). Być może ową magię tworzy kameralność tego historycznego miejsca o prawie prowincjonalnym charakterze, gdzie czas płynie zdecydowanie wolniej. A może stojące tu domy, trochę zaniedbane - jakby przykurzone - przypominają zabudowę dolnego Sopotu w pobliżu ul. B. Chrobrego, przy której to ulicy jako rodowity małoletni sopocianin spędziłem kilka lat życia. Na pewno atutem Oliwy jest jej staroświeckość. Brak tu nowoczesnej betonowej zabudowy - nudnej, brzydkiej, wręcz trywialnej - nie pasującej zupełnie do otoczenia słynnej zabytkowej katedry. Prawie każdy z napotkanych domów ma swój własny styl i różni się od pozostałych chociażby inną fasadą, często ze zdobieniami w stylu secesyjnym (widać to m.in. na ul. Alfa Liczmańskiego). Niedawno, w miejscu kilku powojennych ruin powstały nowe obiekty, nawiązujące swoją architekturą do istniejącej zabudowy, ale wyróżniające się świeżą kolorystyką.
Dlatego nie napotkamy tu "architektonicznych dysonansów", widocznych w innych dzielnicach Gdańska (przykładem może być np. City Forum). Nie ujrzymy w starej Oliwie, na szczęście, najnowszej mody przeszczepionej na polski grunt - ogromnych wyzywających reklam oraz amerykańskich barów Mc Donalda i podobnych obiektów, zachwaszczających krajobraz naszych miast. Przypuszczam, że po części jest to zasługą organizacji pozarządowych, działających na tym terenie: Stowarzyszenia "Stara Oliwa" oraz Stowarzyszenia Ochrony Dziedzictwa Kultury Starej Oliwy.
Komplementując Oliwę, mógłbym przyrównać ją do mądrej kobiety w średnim wieku, która nie wpada w panikę i nie próbuje, stosując przeróżne kosmetyki, zetrzeć ze swojej twarzy śladów nieuchronnego starzenia. Ogranicza się jedynie do delikatnego makijażu dla podkreślenia swojej urody. Niestety, przez starą Oliwę poprowadzono główne ciągi komunikacyjne, wiodące ulicami Opata J. Rybińskiego, Stary Rynek Oliwski, Spacerową i Polanki. W okresie nasilonego ruchu samochodów wymienione miejsce traci swój oryginalny, nieco senny charakter i upodabnia się do śródmieścia Gdańska; panuje tu wówczas uciążliwy komunikacyjny hałas, a powietrze staje się ciężkie od samochodowych spalin (żywiołowy rozwój motoryzacji sprawił, że wielu mieszkańcom Trójmiasta ruch uliczny jawi się jako prawdziwy koszmar).
Stara Oliwa stanowi oazę miejskiej zieleni, utworzonej m.in. przez Park im. A. Mickiewicza, szereg alei oraz przez zabytkowe dwory dawnych gdańskich patrycjuszy, zlokalizowane przy ul. Polanki. Oliwski park, atrakcyjny o każdej porze roku, odwiedzany jest licznie przez mieszkańców Trójmiasta. Na jego terenie odnajdziemy sporo rodzimych oraz egzotycznych krzewów i drzew, np. wywodzący się z czasów panowania dinozaurów miłorząb dwuklapowy, grujecznik japoński, tulipanowiec amerykański i inne. Zimą miejsce to staje się ważną ostoją dla kaczek krzyżówek, przybyłych z Rosji i Skandynawii gawronów oraz wiecznie głodnych krzykliwych mew (w Gdańsku mieszka sporo osób, które w tym okresie roku dokarmiają ptaki, także te bytujące w oliwskim parku). Wiosną park wita nas świeżą zielenią i urzeka bogactwem kwitnących roślin, a latem pozwala na ukrycie się w cieniu drzew przed dokuczliwym słonecznym skwarem. Ale najpiękniej wygląda jesienią: "Jest tu wówczas w miarę cicho i nastrojowo, a barwne kreacje okolicznych drzew i krzewów podkreślają urodę parku: jak co roku modny jest kolor żółty, brązowy, rudy i czerwony. Nieliczni spacerowicze - emeryci, zakochane pary oraz przygodni turyści - powoli suną mokrymi od deszczu alejkami, pokrytymi częściowo dywanem opadłych liści"**.
Stara Oliwa przytulona jest do urokliwych Lasów Oliwskich. Ta bliskość sprawiła, że szereg gatunków zwierząt osiedliło się tuż na granicy zwartej zabudowy.
Obecność mazurka na ul. Kościerskiej świadczy o prowincjonalnym charakterze tej części miasta, choć obserwacje ornitologów wskazują, że wymieniony ptak coraz częściej przenosi się w pobliże dużych aglomeracji. Staw obok zabytkowego młyna przy ul. Spacerowej zasiedliła para łabędzi niemych, która rokrocznie dochowuje się potomstwa. W sezonie zimowym, w bystrym nurcie Potoku Oliwskiego koło kuźni wodnej i zabytkowego dworku przy Bytowskiej 4 można wypatrzyć pluszcza; zimuje on w Polsce, a na lęgi wraca do Skandynawii. W rejonie Potoku Prochowego w Dolinie Świeżej Wody kilkakrotnie obserwowano zimorodka. W parku widywano puszczyki, mieszkają tu także wiewiórki. Łąki w rejonie stawu przy ul. Spacerowej odwiedzają dziki i zające, czasami zalatują w ten rejon dzikie gęsi, będące na jesiennych przelotach. Unikatem jest zanokcica skalna, paproć rosnąca na murze od strony podwórza Domu Bramnego, przy ul. Stary Rynek Oliwski 4.
Moje "Magiczne Miejsce", o wybitnych walorach estetycznych i tworzące niepowtarzalny nastrój, bezsprzecznie góruje - jak wykazałem - nad "betonową pustynią" Żabianki lub Przymorza. W czasach PRL-u chciano zburzyć czworaki zlokalizowane przy ul. Kwietnej. Podobno ta interesująca zabudowa ocalała dzięki pewnemu fortelowi. Otóż jej obrońcy przedstawili argument, że po magnatach pozostały pałace, po szlachcie dworki, a klasa robotnicza nie odziedziczy żadnego zabytku - będzie warstwą bez swojej historii materialnej. To przekonało ówczesnych decydentów, i dziś możemy oglądać domostwa dawnych robotników.
Ilekroć przechodzę Kwietną i mijam czworaki, oczami wyobraźni zawsze widzę w tym miejscu "żywy" skansen, w którym pracują rymarze, bursztyniarze i metaloplastycy, produkujący pamiątki dla turystów odwiedzających Oliwę; byłaby to dla nich wielka atrakcja.
Oliwianie zasadniczo nie różnią się od mieszkańców innych dzielnic Trójmiasta, choć obserwując ich ubiór i sposób zachowania widać, że najczęściej nie należą do "ludzi sukcesu". Żyje tu sporo osób w podeszłym wieku, ale lokalną społeczność tworzą także dzieci i młodzież. Jak w każdej gdańskiej dzielnicy, i tu napotkamy przedstawicieli marginesu społecznego - osoby nagminnie nadużywające alkoholu. Miejscem ich libacji, taką "meliną pod chmurką", stał się m.in. południowy brzeg młyńskiego stawu przy ul. Spacerowej, czego dowodem jest obecność porzuconych tu opakowań po piwie, winie i wódce. Ciekawostką jest fakt oszczędzania przez tę grupę ludzi łabędzi, zakładających wczesną wiosną swoje gniazdo właśnie na owym brzegu.
Pobliskie Lasy Oliwskie, o których wspomniałem, nierozłącznie związane z Oliwą, jak dotąd nie zostały właściwie docenione jako wspaniały teren rekreacyjny i edukacyjny. Niestety, urokliwa Dolina Radości, położona na ich obszarze, za sprawą m.in. pomorskich decydentów ulega od lat powolnej degradacji, podobnie jak popada w ruinę zabytkowy Młyn Prochowy stojący u wylotu Doliny Świeżej Wody - o czym również wcześniej wspomniałem. Czy podobny los spotka starą Oliwę? Czy jednak decydenci i architekci uszanują ją? Czy zdoła się ona oprzeć zakusom agresywnego biznesu, który próbuje zawłaszczyć piękno tego wyjątkowego, magicznego miejsca?
Liczę, że sami mieszkańcy, zwłaszcza członkowie wcześniej wymienionych tutejszych stowarzyszeń pozarządowych, wbrew różnym odgórnym naciskom nie pozwolą "zniszczyć" swojej małej ojczyzny, nazywanej kiedyś trzecim cudem świata.
Ostatnio miłośnicy starej Oliwy nie dopuścili do lokalizacji na jej terenie kolejnego w Trójmieście handlowego giganta. Wyrażam im za to uznanie i szacunek.
Marcin Stanisław Wilga
* Wilga M. S. 2005. Szlak Królewski w Lasach Oliwskich. Wydawnictwo Gdańskie, Gdańsk.
** Wilga M. S. 1997. "Wizyta w oliwskim parku", w: Tygodnik Trójmiasto nr 50, s.26.