Być może pisanie o zagrożeniu ojczystej przyrody w chwili, gdy ponad 22 miliony Polaków (57% społeczeństwa) żyje poniżej granicy niedostatku (GUS 2001 r.) jest w obecnej chwili niestosowne. To tak, jakby pacjenta w stanie zawału serca leczono na katar. A jeżeli owemu pacjentowi ustąpią dolegliwości kardiologiczne, to co z katarem? Leczyć, czy nie? Zdecydowanie leczyć. Tak samo warto chronić przyrodę, bo stany zapaści ekonomicznej, intelektualnej i etycznej, w jakie wpędzono polskie społeczeństwo, muszą przecież kiedyś ustąpić. I być może staniemy się wówczas w miarę normalnym społeczeństwem, wyznającym jakieś wartości, np. ojczystej przyrody, i tym samym. wierzących w sens istnienia życia w całej jego różnorodności.
Wspomniane stany zapaści nie ominęły także malowniczej Ziemi Gdańskiej, obfitującej w piękne krajobrazy, wiele pomników przyrody, unikatowych gatunkowych roślin, grzybów i zwierząt. Do wyjątkowo przyrodniczo cennych miejsc zaliczono Dolinę Radości, położoną w strefie krawędziowej wysoczyzny Pojezierza Kaszubskiego w pobliżu Starej Oliwy. Jej obszar został włączony do Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego (TPK) w 1995 r. Niestety, twórcy planu ochrony tego obiektu nie stworzyli tu strefy ochronnej, tzw. otuliny. W połowie lat 70. ubiegłego wieku, jeszcze przed powołaniem TPK (1979 r.), na terenie doliny powstały działki ogrodnicze, co doprowadziło do dewastacji ekosystemów tej doliny. Odbyło się to pomimo protestów ekologów i specjalistów od zagospodarowania przestrzennego, m.in. ówczesnego wojewódzkiego konserwatora przyrody, dr. A. Sikory i prof. J. Stankiewicza z Politechniki Gdańskiej.
Kolejna dewastacja tego terenu miała miejsce pod koniec lat 90. Nabywca osady Rybaki w Dolinie Radości, znany restaurator z Przejazdowa, wyciął część starodrzewów, zmienił stosunki wodne, zasypał łęg olszowy, zagrodził szlak turystyczny, podciął zbocze doliny, czym spowodował powstanie osuwisk. Wskutek jego bezmyślnych poczynań zanikły m.in. stanowisko listery jajowatej i kępa kaliny koralowej, na wiele lat z powodu braku podłoży ustąpiły chronione epifityczne porosty i rzadkie saproksylobiontyczne grzyby, m.in. prószyk brudzący. Cudem ocalało stanowisko unikatowej soplówki jeżowatej.
Wybrzeżowa prasa szeroko pisała o niejasnych okolicznościach nabycia części osady Rybaki, i to za 1/5 jej wartości, a na dodatek po fikcyjnym przetargu. Dzięki znajomości ze znanym gdańskim prałatem, różnym personalnym układom z lokalnymi prawicowymi Vipami itp. dewastatorowi nie spadł z głowy przysłowiowy włos (patrz: Gazeta Morska). Natomiast ukarani zostali żarliwi obrońcy doliny, z których jednemu wymówiono pracę w Zarządzie Parków Krajobrazowych w Gdańsku, a drugi, po uznaniu go za persona non grata, sam opuścił szeregi strażników ochrony przyrody.
Bezkarność dewastatora i programowa bezradność decydentów zaowocowały kolejnym pozaprawnym działaniem gdańskiego biznesu. Otóż w zabytkowym dworku w Dolinie Szwabego, polsko-francuska spółka otworzyła ekskluzywny lokal gastronomiczny; parking dla przyszłych gości powstał po zmeliorowaniu i zasypaniu unikatowego źródliskowego łęgu, gdzie wcześniej stwierdzono m.in. obecność czarki austriackiej. Osoby wskazujące na łamach prasy na zaistniałą dewastację, zostały publicznie ochrzczone przez biznesmenów mianem "wrogów turystyki oraz zwolenników skansenu i obrońców żab" (w ich rozumieniu miały to być określenia o znaczeniu pejoratywnym).
Dalsze milczenie osób urzędowo odpowiedzialnych za ochronę lokalnej przyrody, po cichu sprzyjających bezwzględnej prywatyzacji Starej Oliwy, zachęciło biznesmenów do kolejnej agresji. Tym razem na samej granicy TPK ma powstać gigantyczny ośrodek rekreacyjny dla nowobogackich. W dnach unikatowych na skalę światową (!!!) polodowcowych dolin (peryglacjalny bad land), przewidziano lokalizację pól golfowych; mają też powstać korty tenisowe, ujeżdżalnia koni, basen, parkingi mieszczące ponad 400 samochodów i pętla autobusu. Znikną działki ogrodnicze, a na ich miejscu mają być odtworzone historyczne łąki z początku XX wieku (?). Te utopijne plany zostały zatwierdzone do realizacji przez nową Radę Miasta głosami gdańskiej prawicy. To nic, że w Dolinie Czystej Wody, gdzie zaplanowano wycięcie części drzew, stwierdzono stanowiska stoplamka zaniedbanego i prawdopodobnie stoplamka sercowatego (fotografie) - ośrodek rekreacyjny musi powstać, bo w Gdańsku rządzi pieniądz, a nie prawo, etyka i zdrowy rozsądek. Ogólne dobro mieszkańców jest terminem pomijanym.
Tymczasem członkowie stowarzyszeń pozarządowych, zwłaszcza Pomorskiego Koła Klubu Przyrodników, uważają od dawna, że ta część Starej Oliwy powinna być przeznaczona na cele rekreacyjno-dydaktyczne. Planowany w tym miejscu ośrodek edukacji ekologicznej, na wzór "zielonej szkoły", ma w założeniu współpracować z pobliskim ogrodem zoologicznym. Docelowo należałoby powołać tu zaczątki muzeum przyrodniczego, którego w Gdańsku brak od zakończenia II wojny światowej. Z tą myślą w 1998 roku grono gdańskich przyrodników opracowało m.in. ścieżkę przyrodniczo-dydaktyczną, prowadzącą po urokliwej Dolinie Radości. Opis ścieżki ukazał się w formie niewielkiej książki, wydanej rok później.
Niestety, te alternatywne ambitne plany nie są brane pod uwagę przez decydentów, którzy upierają się przy budowie gigantycznego ośrodka rekreacyjnego. Tym samym zaprzepaszczają oni stojącą przed Gdańskiem ogromną szansę stania się ponownie znaczącym protektorem i mecenasem ochrony środowiska, mogącym silnie (jak to dawniej miało miejsce) oddziaływać pozytywnie na cały region. A Starej Oliwie, miejscu słynącemu z historii, architektury oraz unikatowych zabytków, zasługującemu na wyjątkowy szacunek, usiłują przypisać podrzędną rolę "wesołego miasteczka" w nowym wydaniu. Jak widać - owe ogromne różnice w podejściu do zagadnienia zagospodarowania Starej Oliwy są zbyt subtelne dla niektórych osób, by te je dostrzegły. I nie pomoże w tej sprawie, niestety, ani argumentum ad iudicium*, ani argumentum ad verecundiam**, gdy pecunia non olet.
Marcin Stanisław Wilga
Miłośnik oliwskiej przyrody
Więcej o tej bulwersującej sprawie w "Piśmie PG" nr 2/2003 (patrz www.pg.gda.pl/pismo). Zdjęcie stoplamka zaniedbanego z Doliny Czystej Wody znalazło się na okładce książki autorstwa D. L. Szlachetki i M. Skakuja pt. "Storczyki Polski", wyd. Sorus, Poznań 1996, a stoplamka sercowatego - na str. 71 w przewodniku D.L. Szlachetki pt. " Storczyki" - Seria Flora Polski, Multico Oficyna Wyd., Warszawa 2001.
* argumentacja odwołująca się do zdrowego rozsądku
** argumentacja odwołująca się do autorytetu szanowanego przez przeciwnika - chodzi tu o Ojca Świętego i jego apel o ochronę środowiska
Gdańsk, 2003
Na szczęście budowa ośrodka rekreacyjnego jak na razie została odłożona. Na jak długo?