"Nie było nas, był las..."
Wiele miast w Polsce w swoich granicach administracyjnych posiada zwykle niewielkie
obszary leśne, zwane potocznie lasami komunalnymi. Będąc własnością skarbu państwa
i podlegając jednostkom samorządowym, np. urzędom miast,
są one administrowane przez wyspecjalizowane instytucje, m.in.
zarządy dróg i zieleni. Jako priorytetowe zadania tych lasów
wymienia się funkcje pozagospodarcze, zwane także pozaprodukcyjnymi, niematerialnymi, socjalnymi,
ochronnymi lub społecznymi. Każda z tych nazw świadczy o tym, że na wymienionych terenach funkcje dochodowe - zwłaszcza zaś te związane
z wyrębem drzew - należy podporządkować zadaniom ochronnym. Praktyka pokazuje jednak, że często tak nie jest.
Przykładem promowania funkcji dochodowych, a nie ochronnych, w odniesieniu do lasów komunalnych położonych w okolicy Trójmiasta jest rozpoczęcie obliczonej na 40 lat tzw. wymiany pokoleń w komunalnych buczynach Jaśkowego Lasu we Wrzeszczu. Kolejnym obszarem, na którym planuje się tego typu zabiegi gospodarcze, ma być las porastający wzgórze Pachołek w Oliwie. Wymiana pokoleń polega tu na stopniowym wyrębie najdorodniejszych (nie starych) egzemplarzy buka zwyczajnego Fagus sylvatica i sztuczne tworzenie warunków dla rozwoju młodych drzew, przy wykorzystaniu zjawiska naturalnego obsiewu. Podany wymiar czasowy tego postępowania - 40 lat - to tzw. okres odnowienia, czyli czas upływający od pierwszego cięcia obsiewnego do ostatniego, tzw. uprzątającego resztę drzew w wieku dojrzałym. Pierwsze cięcie wykonano niedawno, o czym poinformowała lokalna prasa: "Życie na fali" 20 II 2001, "Gazeta Morska" 21 II 2001 i "Gazeta Trójmiasto" 12-13 III 2001. Wiek większości wycinanych buków oscyluje wokół 120 lat; dla tego gatunku drzewa jest to wiek pełni sił.
W jednej ze wspomnianych informacji prasowych pada zapewnienie leśnika z Zarządu Dróg i Zieleni w Gdańsku, że pomimo cięć "tzw. ciągłość lasu będzie zachowana". Pojęcie "ciągłość lasu" nawiązuje do aspektu jego trwania w czasie na określonym obszarze. Naruszeniem tej ciągłości jest względnie trwałe wyrugowanie formacji leśnej z tego obszaru czy to przez czynniki naturalne, czy też, znacznie częściej, przez człowieka. Chwilowe destabilizacje struktury przestrzennej lasu, tak w skali mikro (np. zręby zupełne), jak i makro (np. powodzie, pożary), prowadzące do zniszczenia lub zamierania drzewostanów, nie są zazwyczaj naruszeniem takiej ciągłości, chyba że ich skutki mają charakter trwały. Z reguły na zmieniony, lecz nie całkowicie przekształcony fizjonomicznie obszar las powraca w sposób naturalny (samosiew, odrośla) lub wspomagany przez człowieka (nasadzenia, siew).
Co zaś do zapewnienia o ciągłości trwania lasu, to wolelibyśmy poznać odpowiedź na
ważniejsze pytanie: dlaczego w
ogóle zaczęto ciąć, przecież to nie są lasy gospodarcze?!
Przerwanie wspomnianej ciągłości mogłoby nastąpić dopiero wtedy, gdyby nastąpiła totalna eksterminacja lasu, prowadząca do
jego odkształceń strukturalnych. Należy podkreślić, że wyrąb
starodrzewu prowadzi do istotnego zubożenia biocenotycznego,
które jest niepożądane dla każdego leśnego ekosystemu (problem
ten zostanie omówiony nieco szerzej w dalszej części artykułu). Wspomniane zapewnienie jest co najwyżej dobrym
chwytem medialnym, nie nawiązuje jednak zupełnie do sedna
sprawy, którym są pytania - zadane powyżej oraz drugie:
Dlaczego wyznaczono dla tych lasów wiek rębności drzewostanu?
Nie wyjaśniono także, dlaczego w ogóle takie pojęcie zastosowano w odniesieniu do lasów komunalnych - z założenia
gospodarczo ekstensywnych.
W naukach leśnych definiuje się tzw. dojrzałość rębną drzewostanu jako moment, w którym spełnia on w najlepszym stopniu określony cel hodowlany (patrz ryc. 1). Wiek odpowiadający temu stanowi określa się jako wiek dojrzałości rębnej lub wiek rębności.
Warto tu wyraźnie podkreślić, że już sam fakt ustalenia wieku rębności wskazuje na istnienie celu produkcyjnego oraz na dominację aspektu intensyfikacji produkcji leśnej, tj. stricte gospodarczego podejścia do lasu. Wyznaczenie wieku dojrzałości rębnej dla lasów komunalnych jest niezrozumieniem idei funkcjonowania tamtejszych ekosystemów; postawa taka sprzeczna jest z priorytetowymi niematerialnymi funkcjami tych lasów (patrz rysunek). Jak już wspomnieliśmy - oddziaływanie człowieka winno mieć tu ekstensywny charakter, do którego to charakteru nijak nie przystaje fakt operowania wiekiem rębności.
Dla najbardziej interesującego nas tu buka zwyczajnego sugeruje się w niektórych podręcznikach wiek rębności 100-160
lat. Jak słusznie zauważa w jednym z artykułów leśnik z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Gdańsku - jest to "wiek,
w którym jest on (buk - przyp. autorów) najbardziej cennym
źródłem drewna dla potrzeb przemysłu (120 lat)". Przemyślenia,
jakie nasuwa ta wypowiedź, prowadzą do jednoznacznego wniosku:
w Jaśkowym Lesie mamy do czynienia ze zwykłą produkcją, a nie z funkcjami ochronnymi
(społecznymi). Z punktu widzenia biologii tego gatunku drzewa, 120 lat
jest to wiek wkraczania w dojrzałość (to tak, jakbyśmy mieli do
czynienia z człowiekiem, który ledwo co osiągnął pełnoletność).
Buk w optymalnych warunkach klimatycznych naszego kraju
dożywa nawet 400 lat i więcej, czego przykładem jest np. wspaniały
starodrzew bukowo-dębowy w rezerwacie przyrody "Radęcin" w
Drawieńskim Parku Narodowym na Pomorzu Zachodnim.
Czym dojrzałe fragmenty Jaśkowego Lasu i innych lasów
komunalnych "zasłużyły" na minimum ingerencji ze strony człowieka? Odpowiadając na to pytanie, ograniczymy się do
podania kilku argumentów.
Również na wzniesieniu Pachołek już dawno przekształcono tamtejsze drzewostany, tworząc tu "leśny" park, a okresowo nawet ogród. Na szczycie tego wzniesienia pobudowano kolejno: belweder (1798 r.), wieżę (ok. 1900 r.), a w połowie lat 70. XX w. platformę widokową. Miejsce to jest przez turystów często odwiedzane dla pięknych widoków, ale także w celu podziwiania uroków tutejszego lasu, reprezentowanego głównie przez dojrzałe drzewostany (buk zwyczajny, sosna zwyczajna, dąb bezszypułkowy).
Lasy komunalne, głównie z uwagi na bliskie położenie w
stosunku do aglomeracji trójmiejskiej, służyć powinny realizacji
złożonych celów przyrodniczych i społecznych, zgodnie z
naczelną zasadą ochrony różnych komponentów środowiska
przyrodniczego, np. gleb, wód, mezoklimatu itp. w tym i człowieka.
Ochronie powinien w nich podlegać także, czego obecnie brakuje,
cały szereg faz rozwojowych drzewostanu, począwszy od stadium
nalotu (lub uprawy), poprzez kolejne fazy: młodnika (podrostu), tyczkowiny,
drągowiny, drzewostanu dojrzewającego, dojrzałego i wreszcie starodrzewu. Ta ostatnia faza
istotna jest przede wszystkim z powodów przyrodniczych, np.
związane są z nią wspomniane gatunki puszczańskie owadów.
W okresie jej trwania występują wzmożone procesy murszenia
drzew, sprzyjające budowie ptasich dziupli, powstawaniu kryjówek dla
nietoperzy oraz zasiedlaniu pni przez rzadkie epifity,
np. makrogrzyby z grupy saproksylobiontów etc. Las w fazie
starodrzewu, z powodu swojego bogactwa biocenotycznego, jest
również bardzo interesujący pod względem naukowo-dydaktycznym.
Wspomniana faza nie jest na dzień dzisiejszy i nie
będzie w przyszłości (z powodu rozpoczętych cięć) reprezentowana w
Jaśkowym Lesie. Tak być nie może. Wielu z nas nie
doczeka się końca okresu odnowienia tych wspaniałych buczyn
- szkoda. Trzeba pogodzić się ze stratą 15% dojrzałych drzewostanów,
gdyż tyle już wycięto. Do uratowania pozostaje 85%.
Co więc czynić?
Namawiamy do kontestacji tego rodzaju postępowania jako
aspołecznego. Zdecydowane opowiedzenie się
mieszkańców Trójmiasta za ochroną okolicznych lasów, w tym
także administrowanych przez nadleśnictwo Gdańsk, już kilkakrotnie
zaowocowało odstąpieniem służb leśnych od planowanych wyrębów
drzewostanów. Wyrażamy przekonanie, że należy natychmiast
zaniechać realizacji planów wycinania ledwo
co dojrzałych buków i innych drzew w Jaśkowym Lesie, na
wzgórzu Pachołek i w pozostałych oddziałach lasów komunalnych Trójmiasta.
Apelujemy o zaniechanie pozyskiwania drewna w tych obiektach; uważamy, że należy ograniczyć się do okazjonalnych cięć, podyktowanych wyłącznie sytuacjami zagrożenia bezpieczeństwa ludzi. Jesteśmy także zdania, głównie z uwagi na konieczność zabezpieczenia miejsc dla występowania zgrupowań organizmów związanych z rozkładającym się drewnem (saproksylobionty), że wywożenie drewna z lasu należy ograniczyć do niezbędnego minimum, docelowo - nie wywozić go z lasów komunalnych w ogóle (większość ludzi błędnie uznaje drzewostany bez złomów i wywrotów za zdrowe i zadbane; spotkaliśmy się także z opinią, że najbardziej zadbane lasy to takie, z których usunięto całą ściółkę?!). Postępowanie takie, tzn. pozostawianie w biotopach wszelkiej martwej materii, jest przybliżonym naśladowaniem naturalnych procesów, które samoistnie utrzymywać będą las w dobrej formie dla przyszłych pokoleń mieszkańców Gdańska. Z całą odpowiedzialnością zapewniamy, że stosowanie pilarki nie jest dla trójmiejskich buczyn właściwym sposobem podtrzymywania ich dobrej kondycji.
Zysk z pozyskiwanego na obszarach lasów komunalnych drewna niewątpliwie poprawi kondycję miejskiej kasy. Czy należy jednak wzbogacać tę kasę poświęcając jeden z największych atutów Gdańska - jej przyrodę? Są inne sposoby, bardziej skuteczne i mniej kontrowersyjne. Ewentualnych adwersarzy namawiamy do podania innych niż człowiek zagrożeń tych lasów, o ile uda im się takowe wymyślić. Kontynuacja obecnego trybu postępowania w Jaśkowym Lesie oraz jego rozpoczęcie na wzgórzu Pachołek będą nie tylko niezgodne (jak dotąd) z obowiązkiem zabezpieczenia dominacji społecznych funkcji tych lasów, ale będą także nadal nieuzasadniony z czysto biologicznego i przyrodniczego punktu widzenia.
Do tej pory lasy komunalne Gdańska były stawiane za wzór, jeśli chodzi o spełnianie funkcji ochronnych. Smutne, że w jednej chwili zarządcy tych lasów przestali być autorytetem w dziedzinie ochrony leśnego środowiska, a w zasadzie leśnych parków, o historii których napomknęliśmy w niniejszym artykule.
Podsumowując: zwracamy uwagę na fakt, że lasy państwowe - w tym i komunalne - są własnością nas wszystkich. Urzędy miast, zarządy dróg i zieleni, administracja leśna są ich administratorami, nie zaś właścicielami. Fakt ten jest wystarczającym argumentem za tezą, że sposób postępowania w tych ekosystemach, zwłaszcza w sytuacji tak kontrowersyjnej jak w Jaśkowym Lesie, powinien być konsultowany i uzgodniony ze wszystkimi zainteresowanymi osobami, organizacjami lub instytucjami. W tym przypadku tak się nie stało. Dlaczego? To już pytanie do (nie)odpowiedzialnych za tę sprawę urzędników.
PS. Gdyby jednak nasze rozważania wskazujące na oczywistość - a tutaj nieadekwatność użycia twierdzenia o "zachowaniu ciągłości lasu" - nie przekonały Państwa, proponujemy następujące rozumowanie. Otóż poszczególne fazy rozwojowe drzewostanów możemy przyrównać do programu telewizyjnego. Proszę zatem wyobrazić sobie program w TV, przerwany tylko po to, by zaprezentować następną pozycję. I tak np. blok informacyjny pozbawionoby prognozy pogody oraz wyników gier liczbowych. Albo transmisja zawodów o Puchar Świata w skokach narciarskich z udziałem A. Małysza, po pierwszej serii skoków zastąpiona zostałaby blokiem reklamowym. Zaś odpowiedzialny redaktor programowy stwierdziłby, że nic takiego się nie stało, gdyż "zapewniono widzom ciągłość emisji". Czy aprobujecie Państwo taki hipotetyczny sposób nadawania programów w TV?
I jeszcze jedna uwaga. Żarliwi zwolennicy bezwzględnej wycinki dojrzałego lasu, zwłaszcza starodrzewów, nie wiedzieć czemu przedstawiają argument, że owe drzewostany będą w tym samym czasie ulegać naturalnej destrukcji; mówiąc obrazowo: według nich, w jednej chwili las przestanie istnieć, bo nie będzie w nim młodego pokolenia. Liczne dane literaturowe oraz obserwacje prowadzone w wielu chronionych obiektach w Polsce (np. Białowieski Park Narodowy, fragmenty górskich parków narodowych, wspomniany rezerwat "Radęcin") przeczą takim stwierdzeniom. We względnie naturalnych ekosystemach następuje samorzutna wymiana pokoleń, choć trwa ona zdecydowanie wolniej (nawet setki lat) niż w przypadku zaistnienia analogicznych, sztucznych działań ze strony ludzi. Młode pokolenie, pochodzące z samosiewu bądź odrośli, sukcesywnie pojawia się w naturalnych lukach (niszach ekologicznych), powstających wskutek stopniowego obumierania starych drzew - tym samym las dąży do samoistnego tworzenia drzewostanów różnowiekowych. Trwa to dłużej, ale cóż - przyrodzie nie spieszy się tak jak niektórym z nas, nie mogącym się chyba pogodzić z dyskomfortem szybko przemijającego ludzkiego życia.
Marcin S. Wilga
Wydział Mechaniczny Politechniki Gdańskiej
Sławomir Zieliński, dr inż. nauk leśnych
P.S. Tekst powstał pod auspicjami Gdańskiego Koła Terenowego Lubuskiego Klubu Przyrodników, do którego obydwaj autorzy należą. Zdjęcia i rycina wykonane przez autorów. Koledze Krzysztofowi Ślęzakowi dziękujemy za wypożyczenie sprzętu fotograficznego.
Komentarz Marcina Wilgi 04.03.2009:
Acha, leśnicy uważają za starodrzew 100-letnie buki (one
dożywają 400 lat). Tymczasem wg definicji, storodrzewem bukowym są okazy
ponad 140-letnie, a tych jest mniej niż 0,5%.
Więcej o znaczeniu bukowych lasów można poczytać w artykule:
Buczyny, najpiękniejsze lasy Polski Pawła Pawlaczyka.
Komentarze Basi:
Ponieważ oryginały zdjęć znikły w zawieruchach dziejów, musiałam użyć jedyne dostępne
kopie z wersji internetowej Pisma PG (niestety, już nie jest dostępna).
Rysunek odtworzył Marcin Wilga.
Widok ze Ślimaka, czyli Królewskiego Wzniesienia w obecnej formie został wyrąbany
chyba z okazji 1000-lecia Gdańska (1997), albo przynajmniej w tym czasie.
Przedtem próbowano przycinania gałęzi lip rosnących dookoła Ślimaka.
Która wersja mi się bardziej podoba?
Chyba żadna - nie po to idę do lasu, aby patrzeć na pobliskie miasto, które
znajduje się przecież tylko kilka metrów dalej.
B.G. 03.03.2009