Ostatnimi laty zawrotną karierę robi przymiotnik "EKOLOGICZNY". W telewizji, radiu, prasie (zwłaszcza brukowej, ale także w poważnych pismach), nie wspominając o mowie potocznej - napotykamy tak dziwne określenia jak: ekologiczna produkcja, ekologiczne meble, ekologiczna pralnia, ekologiczna żywność, ekologiczne farby, ubrania, futra, ekologiczna fryzura etc. Szkoda, że komunikujące się osoby, stosując te pojęcia, nie zastanawiają się nad ich sensem.
Cóż to jest ta ekologia? Otóż najkrócej mówiąc to biologia środowiska, dziedzina nauki zajmująca się badaniem wpływu poszczególnych gatunków, rodzajów, rodzin, zespołów lub populacji roślin, grzybów oraz zwierząt na środowisko i odwrotnie - wpływu środowiska na te organizmy. Ogół wszystkich roślin i grzybów (flora i mikobiota) oraz zwierząt (fauna) to biocenoza (fitocenoza, mikocenoza i zoocenoza), razem z siedliskiem - biotopem - tworzą ekosystem. Ekosystem to fragment przyrody stanowiący funkcjonalną całość, w którym zachodzi wymiana materii pomiędzy jej częścią żywą i nieożywioną. Znajduje się on w trakcie permanentnych przemian; kiedy przebiegają one wolno mówimy o równowadze dynamicznej, kiedy ustają mamy tzw. klimaks. Natomiast w każdym innym przypadku mamy do czynienia z sukcesją gatunków dominujących, ekspansywnych, które wypierają z siedliska inne organizmy - najgorzej przystosowane. Badania przyrodników - ekologów wykazały, że "klimaks" jest pojęciem czysto teoretycznym, w ekosystemie nie sposób zauważyć równowagi statycznej. Jak widać, ekologia nie posługuje się pojęciem "szkodnik" w stosunku do wspomnianych gatunków ekspansywnych. Jest ono przypisane gospodarce człowieka, a więc dotyczy wyłącznie relacji człowiek - przyroda; w Naturze nie ma szkodników.
Ale wróćmy do naszej ekologii. Nazwa EKOLOGIA pochodzi od greckiego słowa oikos, które oznacza dom (mieszkanie). Tak więc przedrostek EKO- w złożeniach oznacza: gospodarstwo, środowisko, otoczenie - zwłaszcza jako czynnik wpływający istotnie na tryb, sposób życia, przebieg rozwoju. Termin "ekologia" został wprowadzony przez E. Haeckela w 1869r. i pierwotnie, jako nauka o siedlisku, dotyczył wzajemnych stosunków pomiędzy zwierzętami a środowiskiem; obecnie, jak to wcześniej wyjaśniono, dotyczy wzajemnych stosunków pomiędzy wszystkimi organizmami (roślinami, grzybami, zwierzętami) a ich środowiskiem, czyli biotopem.
Żywiołowy rozwój przemysłu, motoryzacji, gwałtowna urbanizacja i towarzyszące im skażenie środowiska, rabunkowe pozyskiwanie surowca drzewnego oraz kopalin stworzyło zagrożenie dla egzystencji dzikiej przyrody i samego człowieka. Stąd powstanie interdyscyplinarnej nauki zajmującej się ochroną środowiska naturalnego - sozologii; nie jest ona tożsama z ekologią, jak to powszechnie przyjmuje się. Nauka ta bada wpływ gospodarki człowieka na środowisko naturalne (ekosystemy), na jego skażenie, dezintegrację. Następnie szuka sposobów ograniczania negatywnego oddziaływania tej gospodarki, w sposób systemowy, kompleksowy, poprzez m.in. zmniejszenie ze strony przemysłu emisji szkodliwych zanieczyszczeń gazowych, np. tlenków siarki i azotu, lotnych związków fluoru, zanieczyszczeń pyłowych lub o charakterze ścieków, np. ścieków komunalnych (bytowych). Zajmuje się też rekultywacją i restytucją zbiorowisk roślinnych, tj. przywracaniem zdewastowanym obszarom dawnego wyglądu, m.in. przez wprowadzanie poprzednio bytujących tu gatunków roślin i nieodłącznych zwierząt, zanikłych wskutek ingerencji człowieka. Jedną z form ochrony środowiska jest tworzenie rezerwatów przyrody, parków narodowych i krajobrazowych, użytków ekologicznych, pomników przyrody itd. Inaczej mówiąc - nauka ta zajmuje się ochroną czynną i bierną oraz racjonalnym użytkowaniem środowiska. Ochrona środowiska ma na celu zabezpieczenie warunków rozwoju gospodarczego ludzkości z jednoczesnym utrzymaniem funkcji biosfery w stanie niezakłóconym.
***
Pora na zastanowienie się, jakich pojęć należy użyć w miejsce "terminów-potworków", wymienionych przeze mnie na początku. Otóż jeden z profesorów, specjalista od żywienia, w programie telewizyjnym zwrócił uwagę na niepoprawność wielu używanych powszechnie terminów i proponował spożywanie zdrowej żywności (zamiast żywności ekologicznej), zalecał noszenie odzieży z naturalnych komponentów, surowców (a nie ekologicznych ubrań), polecał kupowanie środków do prania i mycia ulegających biodegradacji (a nie ekologicznych środków piorących lub czyszczących) itd. Co to jest ekologiczna fryzura, to nawet nikt z moich znajomych nie wie; może naturalne siedlisko Pediculus humanus capites?* Ale żarty na bok! Poprawne są terminy: ekologia leśnych pająków (wpływ pająków na środowisko lasu i vice versa), ekologia grzybów (egzystencja mikobioty w biotopie i wzajemne uzależnienia), Zakład Ekologii Roślin (to placówka naukowa badająca wzajemny wpływ środowiska i jego flory)**, typ ekologiczny, forma ekologiczna itp. (to postać organizmu, który jest zdolny do życia w ściśle określonym środowisku i ma w związku z tym swoiste cechy budowy).
Wydaje się więc celowe stosowanie terminów: produkcja eko-ochronna, eko-przyjazna, eko-nieszkodliwa - czyli nie ingerująca, chroniąca środowisko, sprzyjająca mu - lub ostatecznie eko-produkcja zamiast produkcja ekologiczna! A tak na marginesie: czy zawsze dla opisu pewnych zjawisk, procesów itd. musimy posługiwać się takimi skrótami - hasłami, jak choćby te powyżej? Czy nie jest to czasem przejaw językowego "lenistwa", będącego następstwem nonsensownego trybu życia - w ciągłym pośpiechu, bez chwili na zastanowienie się i nieco głębszą refleksję?
Skoro ekologia to dziedzina biologii, więc spróbujmy, tak dla zabawy, w miejsce terminów wymienionych na wstępie i zawierających człon "ekologiczny" wprowadzić nowe z członem "biologiczny". I tak powstaną: biologiczna produkcja (to chyba wytwarzanie czegoś z udziałem żywej przyrody), biologiczna pralnia (może piorą tam szopy pracze?), biologiczna żywność (na razie nie produkujemy sztucznej żywności na skalę przemysłową, np. z węgla lub ropy naftowej), biologiczna fryzura... Trochę to co innego znaczy i niekiedy śmieszy, prawda? Wiem, że ekologów śmieszą także owe niefortunnie utworzone terminy z członem "ekologiczny".
Sądzę, że pierwotne, właściwe znaczenie terminu EKOLOGIA ulegnie transformacji, ot tak dla ludzkiej wygody. Ekologia będzie oznaczać z czasem coś zgoła odmiennego, a puryści językowi, jak zwykle, ugną się pod naporem społecznej presji. Taką swoistą ewolucję przeszedł m.in. termin "ekonomia", który pierwotnie dotyczył wyłącznie gospodarstwa rolnego i znaczył tyle co umiejętność racjonalnego gospodarowania, oszczędność. Obecnie obejmuje on wszystkie dziedziny życia i zwykle ze środowiskiem (eko) nie ma bezpośrednio nic wspólnego.
Wymieniony powyżej termin (ekonomia) nie jest bynajmniej wyjątkiem. Można wyliczyć szereg współcześnie używanych pojęć, których znaczenie uległo zmianie lub jest opacznie rozumianych, jak chociażby ekologia.
Stąd mój apel do Państwa: posługujmy się wyłącznie pojęciami dobrze nam znanymi (rozumianymi właściwie) i przestańmy tworzyć ?ekologiczny? chaos. Czasami warto zajrzeć do słowników wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych tudzież słownika języka polskiego - inaczej możemy narazić się na śmieszność i niezrozumienie.
Marcin S. Wilga
* łacińska nazwa wszy głowowej
** Na Uniwersytecie Gdańskim utworzono Katedrę Ekologii Roślin i Ochrony Przyrody; nazwa tej placówki wyraźnie wskazuje na rozdzielność pojęć: "ekologia" i "ochrona przyrody"
1. Kopaliński W. Słownik wyrazów obcych i zwrotów obcojęzycznych. Wiedza Powszechna, 199-200, Warszawa 1970.
2. Praca zbiorowa. Mała encyklopedia leśna. PWN, 336, Warszawa 1991.
Komentarz Basi:
Ostatnio świat ogółem stanął na głowie i to nic nowego: